Fotografia Adama Pietrasiewicza
Adam Pietrasiewicz
Widziane z pozycji siedzącej
czyli
co mam do powiedzenia na tematy bieżące i ponadczasowe.

E-book - historical fiction

Przejście do strony na której można kupić ebook Powroty

Co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Jak dzieci we mgle.

7 lutego 2018

mężczyzna patrzy przez lornetkę

Sytuacja jest taka - Unia Europejska (przynajmniej strefa euro) trzeszczy w posadach. Efekty marcowych wyborów we Włoszech mogą spowodować niezłe zawirowania w całej Unii, w której nie dzieje się dobrze. Całkiem otwarcie wiadomo (powiedział to prezydent Macron), że nastawienie do Unii jest u większości ludzi niechętne.

Sytuacja jest wciąż katastrofalna w Grecji, tyle, że mniej się o tym mówi, bo wszyscy się przyzwyczaili. Sytuacja jest bardzo zła w Niemczech (zła dla Niemiec, ale i dla Unii) bo powstała tam koalicja rządowa, która jest najprawdopodobniej otwarciem drogi do powstania w stosunkowo niedługim czasie kolejnej koalicji, tyle, że z AfD, partią otwarcie antyunijną.

Sprawa Katalonii wciąż nie jest rozwiązana, a u bram UE stoi rządzona przez gangsterów Turcja, przebiera nogami i coraz bardziej nachalnie puka. Turcja, która ustami swojego ministra spraw zagranicznych potrafi grozić premierowi Grecji, że mu ręce i nogi połamie jak spróbuje oficjalnie przyłączyć do Grecji jakieś nic nieznaczące wysepki na Morzu Egejskim.

Projekt Unii Europejskiej okazał się fiaskiem i się sypie. Może się jeszcze sypać całymi latami, ale może też upaść z hukiem i nagle. Wiadomo jednak, że przetrwać nie może, bo zwyczajnie nie ma takiej woli u większości ludzi.

W tym czasie na wschodzie mamy Ukrainę, która logicznie i już całkiem otwarcie idzie w kierunku skrajnego nacjonalizmu, czyli tego, czego zdaniem kompletnie zaślepionych komentatorów w ogóle tam nie ma. (Przypomnijcie sobie relacje Dawida Wildsteina czy Piotra Kościńskiego sprzed trzech lat...). Pojawiają się (absurdalne na szczęście) groźby rewolucji ukraińskiej w Polsce siłami miliona Ukraińców, którzy u nas mieszkają, a władze Ukrainy otwarcie i jednoznacznie deklarują się przeciwko interesom polskim w awanturze z Izraelem.

Do tego dochodzi już w zasadzie otwarty konflikt Turcji z USA, szczególnie w Syrii, gdzie armia turecka walczy z finansowanymi, szkolonymi i wyposażonymi przez USA Kurdami, a robi to za przyzwoleniem Rosji (oraz wymuszoną przez Moskwę biernością Damaszku). Warto przypomnieć, że Turcja jest kluczowym ogniwem w NATO, a jej polityka wskazuje, że wydaje się być najsłabszym z ogniw. Tyle, że najsłabszym ogniwem mającym gigantyczną armię, silniejszą od dowolnej armii innego państwa NATO poza USA.

Zastanawiam się, czy nasze władze mają opracowane jakieś scenariusze na najbliższe miesiące i lata.

Czy wiadomo w jakim kierunku poprowadzą nasze państwo gdy nastąpi rozpad strefy euro, albo rozpad Unii Europejskiej?

Czy jesteśmy gotowi na wsparcie ludności polskiej na Ukrainie, gdyby nazistowskie i upowskie szaleństwo doszło tam tak daleko, że rozpoczęłyby się prześladowania? Myślicie że to niemożliwe? A kto im zabroni? Kto ich powstrzyma, skoro bez mrugnięcia okiem bombardują swoją własną ludność cywilną w Doniecku? Przecież jak Ukraina będzie się rozpadać, a jest na najlepszej do tego drodze, to będzie się to odbywało etapami, zapewne krwawymi.

Czy jest jakiś plan na okoliczność załamania się gospodarki Niemiec, która jest nastawiona na produkcję dóbr z najwyższej półki, najwyższej jakości i bardzo drogich, co może okazać się całkowicie nieoptymalne w razie globalnego kryzysu. W przypadku faktycznego dojścia AfD do władzy, nawet w koalicji, możemy mieć też pewność, że nie będą się z nami patyczkować - wepchną nam swoich nadmiarowych uchodźców wykopując ich od siebie i zamykając drzwi na klucz. Czy ktoś o tym w ogóle myśli? Zastanawia się nad tym?

Czy w ogóle jest jakiś plan na okoliczność znaczącej zmiany układu sił (politycznych, gospodarczych, ludnościowych...)? Czy w ogóle jest JAKIŚ plan poza realizacją pomysłów prezesa na ratowanie norek i innych uroczych zwierzątek, oraz kompletnie chaotycznego reagowania na nagłe wydarzenia w polityce zagranicznej, do których jesteśmy kompletnie nieprzygotowani, bo wciąż okazuje się, że polscy politycy wierzą w PRZYJAŹŃ w polityce?

Uczciwie mówiąc nie mam pojęcia. Być może jakieś plany są, ale to, co widzimy na co dzień na to nie wskazuje. Wszystko wskazuje natomiast na to, że władza jest co raz zaskakiwana wydarzeniami, które MOŻNA było przewidzieć, gdyby w Polsce prowadzona była polityka POWAŻNA.

Stawiam na to, że ŻADNYCH długofalowych planów nie ma. Jak zwykle stawia się na to, że jakoś to będzie. Nie ma żadnych planów na okoliczność nagłych zmian w naszym otoczeniu geopolitycznym. Jesteśmy jak dzieci we mgle. Ostatecznie liczymy na to, że Waszyngton powie nam co robić, tyle, że w tej mgle może się okazać, że amerykański tatuś może przypadkiem (albo świadomie) puścić naszą rączkę.

Następny tekst


Jeśli uważasz, że to co przeczytałeś było ciekawe albo wartościowe, kliknij na zieloną łapkę. Albo na tę drugą, jeśli nie. Takie kliknięcie zawsze jest przyjemne, bo oznacza, że to co piszę nie pozostawiło Cię obojętnym. Możesz również udostepnić ten tekst w serwisach społecznościowych, dzięki czemu inni też go zobaczą. możesz też zasubskrybować kanał RSS który będzie cię powiadamiał o nowych wpisach: uruchom subskrypcje kanału RSS

kliknij, jeśli tekst ci się spodobał8kliknij, jeśli tekst ci się nie spodobał4
Skomentuj

Pewne sprawy muszą być jasne - to jest MÓJ blog, więc to ja decyduję o tym, co się na tych stronach pojawi, a co nie. Tak więc gdyby ktoś chciał wypisywać tutaj rzeczy, których nie chcę tu widzieć (myślę głównie o jakichś wulgaryzmach, spamie itp), to je po prostu usunę. Takie jest moje zbójeckie prawo. (Merytorycznych, ale krytycznych wobec mojego tekstu uwag nie usuwam.)





mixer

07-02-2018 16:54:35 z numeru IP: 79.184.252.101

cóż tytuł " Jak dzieci we mgle" jest wielce mylący. Bo sądziłem, ze dalej będzie o istotnych sprawach bieżących. A to tekst neutralny, typowy dla publicystów nie chcących się angażować po jakieś stronie. Od 12 grudnia, z coraz większym rozbawieniem oglądałem Ziemkiewicza z kolegami, Warzecha, Janecki w "saloniku politycznym" czekałem kiedy coś padnie o S224. Nie było nic, bo nadal są tematy samo kneblujące. Kapitalnym przykładem autocenzury jest Krzysztof Feusette i telefon od widza z Kanady, próba rozmowy o S224 i milczenie. Kiedyś słuchałem Wolnej lub BBC dzisiaj na YT puszczam tych którzy mówią. Mnie też interesują plany prezesa, bo to dopiero połowa, a robi się coraz dziwniej. Norki są w tym najmniej ważne. No i ten strach, aby czegoś nie powiedzieć. Teraz za byle co, zostaje się antysemitą, a za myślenie kryptoantysemitą. Dlatego znaczna część wystąpień to udowadnianie, że mówiący jest absolutnym fanem i zawsze nim był. W Twojej próbie analizy nie ma ani słowa o siłach sprawczych. Dzisiaj się dowiedziałem, że w Dniepropietrowsku na Ukrainie jest zbudowany największy na świecie Chabad. Centrum Menora. 5 hektarów powierzchni wiele kondygnacji. Plany są zaiste perspektywiczne dla obszaru Ukrainy. Plany dla obszaru Polski wykuwają się w kongresie US. Jedynie jeszcze dopracować obieg ustaw przed głosowaniem w sejmie i będzie cymes.

Autor

09-02-2018 07:50:03 z numeru IP: 83.6.249.58

Staram się unikać bezpośredniego komentowania bieżączki, choć oczywiście nie bardzo mi się to udaje. Ale jak nie muszę, to nie komentuję. Natomiast poza bieżączką jest mnóstwo ważnych, moim zdaniem, tematów, o których chcę pisać i piszę. Nie piszę o "siłach sprawczych", bo ich nie znam. Ja staram się przedstawiać opinie, moje opinie.